Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2018

Ale to jest duże, ile tu jest tego, Morphe jak wy to upychacie

Paleta, znowu paleta. Morphe 35n. Mocno neutralna, większość cieni (a jest ich aż 35!) to brązy - ciepłe, chłodne, ciemne, jasne, do wyboru do koloru. Mamy też mocny, jasny róż (niczym wata cukrowa), 3 brzoskwinie i parę fioletów. Cienie napigmentowane są świetnie, można wykonać nimi szybko różnorodne dzienne i wieczorowe makijaże, mimo brązów - na pewno nie nudne. Wszystkie cienie są w tej palecie MATOWE. Wpadło mi to cudo w ręce jeszcze w 2017 przez mintishop. Kosztowała około 120 zł, co jest świetną ceną jak za 35 doskonałych cieni. Jeżeli jest to coś w Twoim guście, to warto poświęcić te 120 zł na Morphe.

Zakryję tym moje błędy z przeszłości (dziękuję Maybelline)

Korektor. Albo do papieru, albo do twarzy. Z racji tematyki bloga skupię się na tym 2. Maybelline Instant Anti Age Eraser. Korektor głównie pod oczy. Gama kolorystyczna? Na tyle bogata, że znalazłam coś dla siebie, a jestem blada jak trup. Opakowanie specyficzne, ta gąbeczka ni mnie ziębi, ni grzeje. Korektor kryje nieźle, wygląda świetnie, bardzo naturalnie. Wtapia się w skórę jak złoto, dzielnie trzyma się cały dzień. Zdecydowanie polecam, ale kupujcie w internecie, bo 47 zł to za dużo. Za dużo.

Matowy tusz (nie do rzęs!) z Maybelline

Obraz
Przyszedł czas, żebym powiedziała więcej o pomadkach, konkretnie moich ulubionych - Maybelline SUPERSTAY Matte Ink. Pomadki, które trzymają się ust jak oszalałe, nie sposób się ich pozbyć, chyba że czymś bardzo, ale to bardzo tłustym. Osobiście jestem posiadaczką 6 kolorów: - 10 Dreamer - 20 Pioneer - 40 Believer - 75 Fighter - 80 Ruler - 90 Huntress Kolor 10 to jasny, nieco cukierkowy róż, będzie pasował jasnym karnacjom, na innych może wyglądać nieestetycznie. Kolor 20 to piękna, głęboka czerwień z niebieskim podtonem, nie widziałam osoby, na której nie wyglądałaby zjawiskowo. Kolor 40 to dość ciepły, idealny na jesień fiolet. Bardzo dzienna pomadka. Kolor 75 to ciepły brąz, o umiarkowanym stopniu ciemności. Również przyjemna w okresie jesiennym. Kolor 80 to neutralna, brudna czerwień, zarazem mająca w sobie coś nieco różowego. Bardzo trudny do zdefiniowania kolor, ale przez to niepowtarzalny i oryginalny. Kolor 90 to po prostu szara szminka. Neutralna, niezbyt ciemn...

Grunt to błysk razem z SENSIQUE

SENSIQUE Sensitive Skin Highlighting Powder Piękny, jasny, złocisty rozświetlacz dający na policzku cudowną taflę. Nie odznacza się nawet na bardzo jasnej karnacji. Kolor bardzo przypomina odcień rozświetlacza z ABH - Amrezy. Opakowanie to średniej jakości plastik, jednak w miarę wytrzymały. Rozświetlacz kosztuje zaledwie 17 zł w drogerii Natura, jest zdecydowanie wart tej ceny.

Bez kolorowego NYXa nigdzie nie pójdę

NYX Ultimate Brights. Moja najukochańsza kolorowa paleta. Feeria barw, od czerwieni po fiolety, jednym słowem czego chcieć więcej? Opakowanie - plastikowe, ni dobre, ni złe - przeciętne. Cieni jest dużo, pigment jest całkiem niezły, kolory są soczyste i wyraziste. Rozcierają się świetnie, jednak zdecydowanie lepiej pracuje się z nimi na mokrej, nieprzypudrowanej bazie. Paleta jest dostępna w Douglasie, kosztuje ok. 90zł, ale jest na prawdę dobrą paletą godną polecenia - pod warunkiem, że będzie się jej używać.

Inwestycji w KOBO ciąg dalszy

Nie ma na co czekać, kolejny post, kolejna paleta. KOBO My Favorite Colors, utworzona we współpracy z Danielem Sobieśniewskim. Pierwsza paleta KOBO we współpracy z Danielem jest utrzymana w ciepłej kolorystyce - brązy, czerwień, złoto, coś brzoskwiniowego, róż i czerń, a przy okazji pomarańczowy. Cienie w tej palecie są bardziej kremowe niż w Over The Rainbow, jednak nie takie jak w ABH. Praca na oku - cudowna. Makijaże tworzone nią niemal nie różnią się od tych wykonanych droższymi kosmetykami. Kolory idealne na jesień. ZDECYDOWANIE polecam, jeżeli chcecie zainwestować kolejne 60zł w paletę - KOBO. I zawsze będę to powtarzać.

Inwestujmy w KOBO

Szybko to wszystko leci, więc i ja lecę szybko. KOBO Over The Rainbow, paleta we współpracy z polskim wizażystą, Danielem Sobieśniewskim. Dziś zacznę od opakowania, bo jest niesamowite. Niby kwadratowa tekturka, kolor srebrny, powiedziałoby się, że nic genialnego. Jednak owa tekturka jest holograficzna - widać na niej wszystkie kolory tęczy. Robi to duuuuże wrażenie, ale też doskonale pasuje do kolorów cieni zawartych w palecie. Cienie są prześliczne - od ciepłego, cukierkowego różu, przez pomarańczowy i oberżynę, po fiolet, chabrowy i intensywną, soczystą zieleń. Cieni jest 9, a ja wymieniłam ledwo 6. Pozostałe 3 to błyszczące kolory - metaliczne złoto, duochromowa zielenio-szarość i duochrom przechodzący z niebieskiego w fiolet. Są dość suche, jednak tak napigmentowane i łatwe w obsłudze, że nie mam na co narzekać. Paleta kosztuje 60 zł i jest warta wg mnie każdej złotówki, przez piękne błyski i niepowtarzalne kolory.

Make Up Revolution też całkiem fajne

Kolejny post, kolejna paleta, nie wiem co zrobię jak mi się skończą, a postów dalej będzie mi brakowało. Make Up Revolution RELOADED Iconic Division Kolorystyczny odpowiednik ABH Subculture. Napigmentowany świetnie. Cienie b a r d z o przyjemne i w dotyku, i w pracy na oku. Rozwijając myśl o kolorach - brudne, jesienne, raczej dość ciepłe, zielono-brązowo-pomarańczowo-musztardowe. Bardzo twarzowe, szczególnie na ciepłych typach urody, tych polskich, z żółtymi podtonami. Opakowanie jest jakości fatalnej - kiepski plastik. Jednak za cenę 20zł i cudowną jakość cieni wybaczam MUR to nieszczęsne opakowanie i zdecydowanie każdemu polecam palety z serii RELOADED Iconic. A na pewno jeżeli nie chcecie wydawać milionów monet na paletę.

Dogadałam się z ABH

Anastasia Beverly Hills - jedna z największych marek kosmetycznych na rynku, przez co też niesamowicie k u l t o w a. Czemu? Zaczęło się od produktów do stylizacji brwi wypuszczonych w latach 90 XX wieku, które były zbyt innowacyjne i wyprzedzały trendy panujące w tamtych czasach. Mnie jednak najbardziej ciągnęło do palet cieni, z racji moich zamiłowań do maziania pędzlem po powiece. Konkretnie - moim marzeniem była paleta Modern Renaissance, za którą oglądałam się około 1,5 roku. No i wreszcie decyzja zapadła - zamawiam paletę. Sprowadziłam ją z brytyjskiej strony CultBeauty , zapłaciłam w przeliczeniu ok. 180 zł. Paleta jest obłożona koszmarnym welurowym materiałem, który: - przeciera się; - łapie każdy brud, każdy kłaczek, drobinkę kurzu; Jest różowiutka i piękniutka, no chyba że trzyma się ją poza kartonikiem, to wtedy jest brudna i paskudna. Kolory i jakość cieni są cudowne - niesamowicie napigmentowane, kremowe, unikatowe jeżeli właśnie o wcześniej wspomniane kolory c...